sobota, 11 sierpnia 2018

Oaza 2018


Miedzy górami paproć a Pasierbcem w czasie wakacji tworzy się raj na ziemi, który tworzą osoby niepełnosprawne wolontariusze ksiądz siostra zakonna i diakoni wraz z klerykami przyjeżdżamy by napełnić się duchowo i spędzać ze sobą czas i ubogać się wzajemnie pomagając sobie tworząc jedna wielka rodziną poprzez rozmowy wspólną modlitwę wycieczki piesza pielgrzymkę o tym za chwil kilka w tym roku nasza oaza była wyjątkowa, bo zaraz na drugi dzień jak przyjechaliśmy do szkoły tam gdzie jest nasz oazowy dom przyjechali do nas lektorzy z Jurkowa gdzie wraz z naszym zaprzyjaźnionym księdzem, który dwukrotnie współprowadził nasza oazę a jeszcze wcześniej Jako kleryk i diakon był uczestnikiem naszych oaz przywiozą na chwile swoja grupę do nas, jako do rodziny swojej by mogli zobaczyć jak wyglądają takie oazy jak nasza pełna radości śmiechu życzliwości troski o bliźniego i chęć niesienia pomocy zostałam poproszona wraz z druga koleżanka o krótkie świadectwa, czym są dla nas oazy i o naszych chorobach normalnie bym tego nie zrobiła, ale na oazie jestem w pełni sobą czuje się akceptowana i kochana tam nikt nie patrzy na wózek liczy się osoba i to jest piękne przyjechał tez ksiądz, który jako diakon był parę lat temu był na oazie? Oczywiście się bardzo ucieszyłam tym ze przyjechali nas odwiedzić i spędzić z nami trochę czasu, bo bardzo lubię Ks. Karola i Ks. Pawła na zawsze zostaną w moim sercu i modlitwie oraz wspomnieniach dziękuje za wasza radość uśmiech za rozmowę księdzu Karolowi jakże dużo dają takie rozmowy i wsparcie jak i cala oaza jesteśmy jedna wielka rodzinka, których całym sercem kocham byłam mega szczęśliwa naprawdę wszyscy byli tacy zgrani tacy otwarci tacy uśmiechnięci tak weseli pomimo ze nie dopisywała nam pogoda przez parę dni i siedzieliśmy w naszej Siłowni duchowej każda chwila była inna i nigdy się już nie powtórzy Każdy słowo każdy gest dla mnie był wyjątkowy dla innych może to zwykła rozmowa przytulenie i spędzenie razem czasu tak porostu dla mnie to bardzo wiele i ogromny dar ja tez się starałam każdemu dać z siebie tyle ile mogłam niesamowite przeżycie było dla mnie jak przyjechali do nas czworo dzieci z domu dziecka by mogli spędzić z nami dzień, bo ich ciocia, która z nimi pracuje a u nas już wiele lat jest wolontariuszka na oazach i teraz, choć na własnym urlopie przyjechałaby pomagać na oazie, ale u nas tak jest ze jak ktoś był, choć raz to wraca Przez lata by pomoc, choć jest się zmęczonym fizycznie, bo pomaganie nam osobom niepełnosprawnym nie jest łatwe tym bardziej na takich wyjazdach gdzie wolontariusz usze pomagają nam we wszystkim, ale i niepełnosprawni jak i wolontariusze nasze kochane aniołki nie wyobrażamy sobie wakacji bez oazy i wspólnie spędzonego czasu razem ich obecność rozmowy, choć było mnóstwo osób i nie z każdym dało siei porozmawiać, bo tez czas był dosyć napięty program rekolekcyjny nie da z każdym nawiązać bliższych kontaktów, bo czas nie guma, choć ja jestem taka ze z każdym chciałam, choć chwile spędzić czas i być dla każdego to jednak Myślę ze i tak dużo dałam, ale i tez dostałam od każdego, ale najbardziej dziękuje kilkunastu osobom za to ze już na zawsze wpisały się woje serce i zawsze Bede o was pamiętać byliśmy na pieszej pielgrzymce do Bazyliki Matki Bożej Bolesnej w limanowej to jest około 7 km w jedna stronę to ogromna dla nas wyprawa, ale już chodzimy tak od 5 lat i ta pielgrzymka w pisała się na dobre w zżycie naszej oazowej rodziny gdzie razem sobie wszyscy wędrujemy cały dzień wtedy nam to schodzi to jest bardzo fajne, bo jeszcze bardziej nas jednoczy i pokazuje jak naprawdę jesteśmy Rodzina w czasie drogi jak na całej naszej oazie każdy każdemu pomaga nikt nie zostanie bez pomocy można się do siebie jeszcze bardziej zbliżyć i się jeszcze lepiej poznać, bo jak się idzie to się rozmawia moi pomocnicy w czasie pielgrzymki mieli dobrze, bo nie musieli mnie pchać tylko prowadzili mnie za dżojstik, bo byłam wózkiem elektrycznym dla tego tak często się zmienialiby odpocząć przy moim wózku i zęby sobie pogadać, bo innym wolontariuszom było ciężko, bo prowadzili wózki pod górki i ogóle bardzo zmęczeni, ale dali rade jestem z nich bardzo dumna jesteście wielcy w Bazylice mielimy msze ktorej Przewodniczył ks. z Bazyliki oraz ks. dyrektor naszego stowarzyszenia Cyraneczek i na mszy w bazylice czytałam czytanie, bo akurat tak wypadło ze akurat moja grupa w tym dniu była grupa liturgiczna a pyzatym kleryk z mojej grupy wcześniej już wiedział ze mogę przeczytać, bo stwierdziłam ze, jeśli nie na oazie w rodzince gdzie czuje się w pełni sobą to nigdzie indziej nie odważę się tego zrobić po mszy na plebani mieliśmy ognisko i spędziliśmy tam parę godzin spędzając czas ze sobą rozmawiając spędzając fajnie czas wspólnie potem zrobiliśmy wspólne zdjęcia i ruszyliśmy w drogę powrotna na piechotę i na wehikułach Naszych do szkoły w Łososinie na drugi dzień była niedziela trochę wolniejszy dzień po mszy z ludem, czyli parafianami tego kościoła gdzie gościmy w czasie oaz melisy czas wolny dla siebie by pobyć ze sobą posiedzieć albo porobić, co kto chciał a potem mieliśmy nabożeństwo w naszej oazowej siłowni duchowej a potem zapakowaliśmy my się do autokarów i wyruszyliśmy do Brzeska na koncert zespołu Niegotów była niezapomniana atmosfera na koncercie a piosenki zespołu towarzysza mi każdego, gdy się dowiedziałam ze pojedziemy na koncert moja reakcja była niesamowita, bo maja super muzykę naprawdę po koncercie było grupowe zdjęcie z zespołem potem Kolacja na Brzeskim rynku postaci żurku potem zaczęło się pakowanie do Busów i powrót do szkoły i następnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę do kopalni soli w Bochni tam podzieliliśmy się na grupy mniejsze i razem z wolontariuszami zjechaliśmy windami pod ziemie ja z kuba małym, dlaczego małym zaraz wam wytłumaczę, ponieważ na oazie było dwóch Kubów i jak mówiłam Kuba obracało się dwóch to stwierdziłam pewnego dnia ze jeden będzie duży a drugi mały i każdy kuba wiedział ze to niego chodzi, gdy już wszyscy zjechali pod ziemie zaczęliśmy zwiedzać kopalnie w tych mniejszych grupach, bo zęby było bezpieczniej i Sprawniej szło zwiedzanie kopalni gdyż korytarze są wąskie i są jeszcze po jednej stronie tory dla pociągu w kopalni to trzeba iść gęsiego zwiedzanie schodzi dwie godziny, ale naprawdę warto posłuchać historii i zobaczyć wszystko teraz cześć obrazów zrobili multimedialnych przewodnicy tez fajnie opowiadają mi się bardzo podobało przewodnicy byli bardzo mile zaskoczeni ze jesteśmy tak zgrana ekipa i wolontariusze nasi kochani tak sobie sprytnie i dobrze z nami radzą to prawda są genialni po wyjściu z kopalni poszliśmy na mega duże lody i potem już do autokarów i wróciliśmy do szkoły na drugi dzień był już nasz normalny dzień Naszych rekolekcje, czyli według naszego programu oazy, czyli modlitwy śniadanie czas wolny próba śpiewu msza obiad czas wolny rewizja zżycia to jest spotkanie w grupach w tym roku było 4 grupy, bo było nas dużo, bo 73 osoby te grupy są prowadzone przez diakonów i kleryków w tym roku nasza oaza była bardzo bogata w diakonów, bo było ich aż trzech w tym roku naszym tematem przewodnim było 7 darów ducha świętego i było nakazaniach przekazywane po kolei objaśniane jak działa każdy z tych darów a potem na rewizjach dzieliliśmy się jak to rozumiemy i jak te dary wcielić w nasze zżycie i Potem było nabożeństwo kolacja i pogodny wieczorek na jednym z wieczorków była adoracja przed najwiotszym sakramentem w kościele wtedy tez przyjechał ks. Mariusz, który tez prowadził oazy notabene moja pierwsza oaza była właśnie z księdzem Mariuszem, który pomimo ze już nie prowadzi oaz, bo obowiązki na parafii nie pozwalają by mogli prowadzić oazę to i tak, co roku stara się wpaść na każdy z turnusów, choć na parę godzin by poczuć klimat oazy i naładować akumulatory był tez taki wieczór gdzie odwiedziła nas kapela góralska i była super zabawa mieliśmy tez taki dzień gdzie każda z grup mieli przedstawić swój Plakat grupy oj działo się działo było mega



Teraz przyszedł czas podziękowań przede wszystkim dziękuje naszemu jakże dzielnemu moderatowi oazy, który był w tym roku i tak dzielnie ogarną tak duża grupę i po prowadził tak dobrze oazę, choć wiem ze to było dla ciebie Marcin Bardzo duże wyzwanie to dałeś super rade i wszyscy byli tak zdyscyplinowali trzymali się każdego punktu programu wszyscy się staraliby wszystko grało każdemu poświeciłeś swój czas na tyle ile mogłeś jestem dumna dziękuje za wszystko wiem ze zawsze mówisz ze bez nas osób niepełnosprawnych i bez wolontariuszy nie było, ale to przede wszystkim gdyby nie ks. Marcin, który się z takim zaangażowaniem I sercem podjął się poprowadzenia naszej oazy gdyby nie nasz moderator nie było by tak wspaniałego czasu, ale jak bez moderatora nie może być oazy tak i bez naszych kochanych dzielnych wolontariuszy, którzy z takim sercem i oddaniem opiekują się nami i pomagając nam w każdej sytuacji dnia codziennego i spędzając z nami czas jesteście niesamowici i nosze was w swym sercu i dziękuje za to ze jesteście wasze świadectwo niesamowicie buduje człowieka z całego serca dziękuje moim aniołkom jesteście najlepsze dziękuje za wasz trud i poświecenie za wszystko za każda pomoc i obecność Dziękuje za wasze spędzenie czasu śmiechy Rozmowy bardzo was kocham i nosze w swym sercu dziękuje również Diakonom i Klerykom oraz naszej kochanej Siostrzyczce Zakonnej wszystkich was nosze w swym sercu i nigdy nie zapomnę i ofiaruje swa modlitwę






Cyrenejczykiem bądź zawsze nie tylko od święta

n s c Cyrenejczykiem bądź zawsze nie tylko od święta wszystkim nam jest miło gdy przyjaciel o nas pamięta jest radość jest szczęście jak sp...