Miedzy górami paproć a Pasierbcem w czasie wakacji tworzy
się raj na ziemi, który tworzą osoby niepełnosprawne wolontariusze ksiądz
siostra zakonna i diakoni wraz z klerykami przyjeżdżamy by napełnić się duchowo
i spędzać ze sobą czas i ubogać się wzajemnie pomagając sobie tworząc jedna
wielka rodziną poprzez rozmowy wspólną modlitwę wycieczki piesza pielgrzymkę o
tym za chwil kilka w tym roku nasza oaza była wyjątkowa, bo zaraz na drugi
dzień jak przyjechaliśmy do szkoły tam gdzie jest nasz oazowy dom przyjechali
do nas lektorzy z Jurkowa gdzie wraz z naszym zaprzyjaźnionym księdzem, który
dwukrotnie współprowadził nasza oazę a jeszcze wcześniej Jako kleryk i diakon
był uczestnikiem naszych oaz przywiozą na chwile swoja grupę do nas, jako do
rodziny swojej by mogli zobaczyć jak wyglądają takie oazy jak nasza pełna
radości śmiechu życzliwości troski o bliźniego i chęć niesienia pomocy zostałam
poproszona wraz z druga koleżanka o krótkie świadectwa, czym są dla nas oazy i
o naszych chorobach normalnie bym tego nie zrobiła, ale na oazie jestem w pełni
sobą czuje się akceptowana i kochana tam nikt nie patrzy na wózek liczy się
osoba i to jest piękne przyjechał tez ksiądz, który jako diakon był parę lat
temu był na oazie? Oczywiście się bardzo ucieszyłam tym ze przyjechali nas odwiedzić
i spędzić z nami trochę czasu, bo bardzo lubię Ks. Karola i Ks. Pawła na zawsze
zostaną w moim sercu i modlitwie oraz wspomnieniach dziękuje za wasza radość uśmiech
za rozmowę księdzu Karolowi jakże dużo dają takie rozmowy i wsparcie jak i cala
oaza jesteśmy jedna wielka rodzinka, których całym sercem kocham byłam mega szczęśliwa
naprawdę wszyscy byli tacy zgrani tacy otwarci tacy uśmiechnięci tak weseli
pomimo ze nie dopisywała nam pogoda przez parę dni i siedzieliśmy w naszej
Siłowni duchowej każda chwila była inna i nigdy się już nie powtórzy Każdy słowo
każdy gest dla mnie był wyjątkowy dla innych może to zwykła rozmowa przytulenie
i spędzenie razem czasu tak porostu dla mnie to bardzo wiele i ogromny dar ja
tez się starałam każdemu dać z siebie tyle ile mogłam niesamowite przeżycie było
dla mnie jak przyjechali do nas czworo dzieci z domu dziecka by mogli spędzić z
nami dzień, bo ich ciocia, która z nimi pracuje a u nas już wiele lat jest
wolontariuszka na oazach i teraz, choć na własnym urlopie przyjechałaby pomagać
na oazie, ale u nas tak jest ze jak ktoś był, choć raz to wraca Przez lata by pomoc,
choć jest się zmęczonym fizycznie, bo pomaganie nam osobom niepełnosprawnym nie
jest łatwe tym bardziej na takich wyjazdach gdzie wolontariusz usze pomagają
nam we wszystkim, ale i niepełnosprawni jak i wolontariusze nasze kochane aniołki
nie wyobrażamy sobie wakacji bez oazy i wspólnie spędzonego czasu razem ich obecność
rozmowy, choć było mnóstwo osób i nie z każdym dało siei porozmawiać, bo tez
czas był dosyć napięty program rekolekcyjny nie da z każdym nawiązać bliższych kontaktów,
bo czas nie guma, choć ja jestem taka ze z każdym chciałam, choć chwile spędzić
czas i być dla każdego to jednak Myślę ze i tak dużo dałam, ale i tez dostałam
od każdego, ale najbardziej dziękuje kilkunastu osobom za to ze już na zawsze wpisały
się woje serce i zawsze Bede o was pamiętać byliśmy na pieszej pielgrzymce do
Bazyliki Matki Bożej Bolesnej w limanowej to jest około 7 km w jedna stronę to
ogromna dla nas wyprawa, ale już chodzimy tak od 5 lat i ta pielgrzymka w pisała
się na dobre w zżycie naszej oazowej rodziny gdzie razem sobie wszyscy wędrujemy
cały dzień wtedy nam to schodzi to jest bardzo fajne, bo jeszcze bardziej nas
jednoczy i pokazuje jak naprawdę jesteśmy Rodzina w czasie drogi jak na całej
naszej oazie każdy każdemu pomaga nikt nie zostanie bez pomocy można się do
siebie jeszcze bardziej zbliżyć i się jeszcze lepiej poznać, bo jak się idzie
to się rozmawia moi pomocnicy w czasie pielgrzymki mieli dobrze, bo nie musieli
mnie pchać tylko prowadzili mnie za dżojstik, bo byłam wózkiem elektrycznym dla
tego tak często się zmienialiby odpocząć przy moim wózku i zęby sobie pogadać,
bo innym wolontariuszom było ciężko, bo prowadzili wózki pod górki i ogóle
bardzo zmęczeni, ale dali rade jestem z nich bardzo dumna jesteście wielcy w
Bazylice mielimy msze ktorej Przewodniczył ks. z Bazyliki oraz ks. dyrektor
naszego stowarzyszenia Cyraneczek i na mszy w bazylice czytałam czytanie, bo
akurat tak wypadło ze akurat moja grupa w tym dniu była grupa liturgiczna a pyzatym
kleryk z mojej grupy wcześniej już wiedział ze mogę przeczytać, bo stwierdziłam
ze, jeśli nie na oazie w rodzince gdzie czuje się w pełni sobą to nigdzie
indziej nie odważę się tego zrobić po mszy na plebani mieliśmy ognisko i spędziliśmy
tam parę godzin spędzając czas ze sobą rozmawiając spędzając fajnie czas wspólnie
potem zrobiliśmy wspólne zdjęcia i ruszyliśmy w drogę powrotna na piechotę i na
wehikułach Naszych do szkoły w Łososinie na drugi dzień była niedziela trochę
wolniejszy dzień po mszy z ludem, czyli parafianami tego kościoła gdzie gościmy
w czasie oaz melisy czas wolny dla siebie by pobyć ze sobą posiedzieć albo porobić,
co kto chciał a potem mieliśmy nabożeństwo w naszej oazowej siłowni duchowej a
potem zapakowaliśmy my się do autokarów i wyruszyliśmy do Brzeska na koncert zespołu
Niegotów była niezapomniana atmosfera na koncercie a piosenki zespołu
towarzysza mi każdego, gdy się dowiedziałam ze pojedziemy na koncert moja
reakcja była niesamowita, bo maja super muzykę naprawdę po koncercie było
grupowe zdjęcie z zespołem potem Kolacja na Brzeskim rynku postaci żurku potem zaczęło
się pakowanie do Busów i powrót do szkoły i następnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę
do kopalni soli w Bochni tam podzieliliśmy się na grupy mniejsze i razem z
wolontariuszami zjechaliśmy windami pod ziemie ja z kuba małym, dlaczego małym
zaraz wam wytłumaczę, ponieważ na oazie było dwóch Kubów i jak mówiłam Kuba obracało
się dwóch to stwierdziłam pewnego dnia ze jeden będzie duży a drugi mały i każdy
kuba wiedział ze to niego chodzi, gdy już wszyscy zjechali pod ziemie zaczęliśmy
zwiedzać kopalnie w tych mniejszych grupach, bo zęby było bezpieczniej i Sprawniej
szło zwiedzanie kopalni gdyż korytarze są wąskie i są jeszcze po jednej stronie
tory dla pociągu w kopalni to trzeba iść gęsiego zwiedzanie schodzi dwie godziny,
ale naprawdę warto posłuchać historii i zobaczyć wszystko teraz cześć obrazów
zrobili multimedialnych przewodnicy tez fajnie opowiadają mi się bardzo podobało
przewodnicy byli bardzo mile zaskoczeni ze jesteśmy tak zgrana ekipa i
wolontariusze nasi kochani tak sobie sprytnie i dobrze z nami radzą to prawda są
genialni po wyjściu z kopalni poszliśmy na mega duże lody i potem już do autokarów
i wróciliśmy do szkoły na drugi dzień był już nasz normalny dzień Naszych rekolekcje,
czyli według naszego programu oazy, czyli modlitwy śniadanie czas wolny próba śpiewu
msza obiad czas wolny rewizja zżycia to jest spotkanie w grupach w tym roku było
4 grupy, bo było nas dużo, bo 73 osoby te grupy są prowadzone przez diakonów i kleryków
w tym roku nasza oaza była bardzo bogata w diakonów, bo było ich aż trzech w
tym roku naszym tematem przewodnim było 7 darów ducha świętego i było
nakazaniach przekazywane po kolei objaśniane jak działa każdy z tych darów a
potem na rewizjach dzieliliśmy się jak to rozumiemy i jak te dary wcielić w
nasze zżycie i Potem było nabożeństwo kolacja i pogodny wieczorek na jednym z wieczorków
była adoracja przed najwiotszym sakramentem w kościele wtedy tez przyjechał ks.
Mariusz, który tez prowadził oazy notabene moja pierwsza oaza była właśnie z księdzem
Mariuszem, który pomimo ze już nie prowadzi oaz, bo obowiązki na parafii nie pozwalają
by mogli prowadzić oazę to i tak, co roku stara się wpaść na każdy z turnusów,
choć na parę godzin by poczuć klimat oazy i naładować akumulatory był tez taki wieczór
gdzie odwiedziła nas kapela góralska i była super zabawa mieliśmy tez taki dzień
gdzie każda z grup mieli przedstawić swój Plakat grupy oj działo się działo było
mega
Teraz przyszedł czas podziękowań przede wszystkim dziękuje
naszemu jakże dzielnemu moderatowi oazy, który był w tym roku i tak dzielnie ogarną
tak duża grupę i po prowadził tak dobrze oazę, choć wiem ze to było dla ciebie
Marcin Bardzo duże wyzwanie to dałeś super rade i wszyscy byli tak
zdyscyplinowali trzymali się każdego punktu programu wszyscy się staraliby
wszystko grało każdemu poświeciłeś swój czas na tyle ile mogłeś jestem dumna dziękuje
za wszystko wiem ze zawsze mówisz ze bez nas osób niepełnosprawnych i bez wolontariuszy
nie było, ale to przede wszystkim gdyby nie ks. Marcin, który się z takim zaangażowaniem
I sercem podjął się poprowadzenia naszej oazy gdyby nie nasz moderator nie było
by tak wspaniałego czasu, ale jak bez moderatora nie może być oazy tak i bez
naszych kochanych dzielnych wolontariuszy, którzy z takim sercem i oddaniem opiekują
się nami i pomagając nam w każdej sytuacji dnia codziennego i spędzając z nami
czas jesteście niesamowici i nosze was w swym sercu i dziękuje za to ze jesteście
wasze świadectwo niesamowicie buduje człowieka z całego serca dziękuje moim aniołkom
jesteście najlepsze dziękuje za wasz trud i poświecenie za wszystko za każda
pomoc i obecność Dziękuje za wasze spędzenie czasu śmiechy Rozmowy bardzo was
kocham i nosze w swym sercu dziękuje również Diakonom i Klerykom oraz naszej
kochanej Siostrzyczce Zakonnej wszystkich was nosze w swym sercu i nigdy nie zapomnę
i ofiaruje swa modlitwę